ul. Powstańców 10, 40-040 Katowice   tel. 32 608 63 71   kom. 600 087 721   fox@galeriafox.pl

Aleksander Żywiecki

prace artysty w naszej Galerii

prace niedostępne

biografia artysty

Urodzony 15 lipca 1962 roku w Katowicach. Absolwent wydziału grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie filia w Katowicach (1982 – 1988). Malarstwo w pracowni prof. Jacka Rykały. Dyplom z zakresu grafiki projektowej w pracowni prof. Adama Romaniuka, z zakresu grafiki warsztatowej natomiast w pracowni prof. Stanisława Gawrona.
W pierwszych latach po studiach zajmował się przede wszystkim grafiką , a w malarstwie sięgał do niefiguratywnej abstrakcji i taszyzmu. Po 1990 roku radykalnie zmienił obszar artystycznych zainteresowań, poświęcając się całkowicie polskiemu pejzażowi.
Co roku bierze udział w plenerach, a powstające na nich piękne i nastrojowe pejzaże wystawia w wielu galeriach i muzeach w kraju i za granicą.
Do najbardziej prestiżowych zalicza retrospektywną wystawę w Muzeum Śląskim w Katowicach, wystawę w galerii promującej europejskich artystów ANYA TISH GALLERY w Huston USA oraz udział w ogólnoeuropejskiej imprezie EUROPALIA 2001 w Belgii. Jego prace znajdują się w zbiorach prywatnych w Polsce i zagranicą, również w polskich przedstawicielstwach dyplomatycznych w wielu krajach świata. Mieszka na Śląsku.
Charakterystyka stylu:
Aleksander Żywiecki nie odciął się zgodnie z nowymi modami od tradycyjnego malarstwa pejzażowego z przełomu XIX i XX wieku. Zamiast trendowych -IZMÓW uprawia stare dobre malarstwo realistyczne, mocno zakorzenione w obiektach, które przedstawia. Ale nie są to tylko proste przedstawienia, ręka artysty zmienia krajobrazy, przydając im tajemnicy i niepokojącego piękna. Mało kto z młodych artystów maluje dzisiaj takie chmury, trawy i drzewa. Ot, zwykły widoczek, a jednak tak pęcznieje treścią, że wali nas w głowę istotnością rzeczy najprostszych.


[...] Żywiecki potrafi dostrzec zarówno piękno dalekich widoków, jak i małego - zdałoby się - nie wartego uwagi szczegółu. Nie ma dla niego rzeczy ważniejszych i mniej ważnych: z równym pietyzmem maluje skłębione obłokami lub czyste niebo, jak źdźbło trawy. Tym samym w jego malarstwie przestaje obowiązywać jakakolwiek hierarchia wartości. Ważnym, a raczej - równie ważnym jest wszystko, boć to przecież
z fragmentów składa się całość. W tym wszystko, co cenne lub nawet najcenniejsze dla człowieka, czyli natura, którą z taką pasją niszczymy. Może dla tej właśnie przyczyny pejzaże Żywieckiego są bezludne, może nie chce on zestawiać ze sobą kata i ofiary ? W każdym razie rozumie on pejzaż i słyszy jego wymowę a z jego obrazów emanuje prawdziwy zachwyt nad bezludną i nieskażoną cywilizacją naturą ...w której bogactwie i różnorodności odnajduje siebie i nie jest odosobniony w tym względzie“.
Jerzy Madeyski, /ze wstępu do albumu retrospektywnej wystawy w Muzeum Śląskim/.
Twórca sam o sobie:
Przez ostatnie sto lat pojawiło sie w sztuce wiele nowych prądów, kierunków i mód. Jedne odeszły w zapomnienie, inne zrobiły oszałamiającą karierę czyniąc ze sztuki XX wieku zjawisko na tyle hermetyczne, że niezdolne do rozbudzania żywych uczuć i autentycznego zainteresowania wśród szerokiego kręgu odbiorców. Poszukując własnej drogi w tym labiryncie współczesnych trendów, odnalazłem ją w twórczości, która nie sili się na programowe nowatorstwo, a przeciwnie - sięga do sztuki tradycyjnej, realistycznej w formie i o jasnym przesłaniu, powracając tym samym do tego wszystkiego co w sztuce wzrusza, zachwyca pięknem i bogactwem otaczającego nas świata.
Od ponadl dwudziestu lat jedynym podmiotem moich plenerowych wędrówek jest pejzaż odnajdywany pośród bujnych łąk, lasów i rzecznych rozlewisk. Choć kreowany z często niedostrzeganych na co dzień fragmentów i zjawisk przyrody, to właśnie w owej powszedniości odwiecznego porządku odradzania i przemijania, w rytmie dnia i nocy oraz nastepujących po sobie porach roku, odnaleźć można nieprzebrane bogactwo nastrojów i emocji - od patosu i dramatyzmu po sielankowy wręcz spokój. Ta szczególna cecha krajobrazu pozwala nie tylko na nieograniczone możliwości kreacji artystycznej, ale i skłania do zadumy nad kondycją ludzkiej egzystencji ujawniając swój głęboki choć nie zawsze uświadamiany związek człowieka i przyrody. ...bo któż z nas choć raz nie uległ urokowi nostalgicznego zmierzchu, nie przyglądał się majestatycznie płynącym po niebie obłokom rozpoznając w nich rozmaite kształty? Któż nie czuł dreszczyku strachu widząc rodzącą sie z czarnych skłąbionych chmur burzę? Któż wreszcie z nas nie doznawał tego miłego poczucia bezpieczeństwa płynącego z ciepłej, pachnącej trawą i kwiatami lipcowej łaki? Nie wstydźmy sie tego, otwórzmy się na otaczające nas wciąż jeszcze, a niestety ginące już piękno. Za kilkanaście, być może kilkadziesiąt lat, takich miejsc może już nie będzie, a wtedy pozostanie tylko żal po utraconym nieskażonym ludzką działalnością krajobrazie i na malowanie takich obrazów będzie po prostu za późno.